Najciekawsze smaki żelków

Ludzkość wpada niekiedy na naprawdę dziwne pomysły; jednym z takich odkrywczych rozwiązań było na przykład wymyślenie bomby atomowej, albo, co gorsza, Urzędu Skarbowego. I co, brakowało komuś tego ustrojstwa? Widocznie tak.

Niekiedy jednak zdarza się, że jakiś szalony wynalazca (wiecie, jeden z tych zarośniętych ludzi w poplamionych kitlach i z rozbieganym wzrokiem, niechybnie oznaczającym pogłębiający się obłęd), wpada na, jego zdaniem, genialny pomysł i zupełnie nie rozumie, dlaczego reszta ludzkości nie podziela jego entuzjazmu. Prawdopodobnie taki właśnie był początek kilku dziwnych potraw (flaczków na przykład) oraz najdziwniejszych smaków słodyczy. Ktoś wpadł na przykład na pomysł, że ludzie niczego bardziej nie potrzebują, niż żelków o smaku... stonogi, maślanego popcornu, albo chilli z mango. Ciekawe, co komu zawiniła stonoga? No bo przecież, aby stworzyć żelki o jej smaku, należało najpierw jakąś złapać (to akurat łatwe) oraz skosztować (to już chyba mniej). Ale w sumie, to czemu nie? Zwłaszcza te żelki z chilli – idealny prezent dla teściowej. Teraz dowcip o facecie, który w prezencie dla teściowej kupuje najtańszą bombonierkę, czyli cukier w kostkach, wydaje się zupełnie łagodnym rozwiązaniem – zawsze mógł posypać cukier chilli.

Trzeba natomiast przyznać, że twórcy żelków posunęli się jeszcze dalej w swoim szaleństwie (albo miłości do swoich teściowych), produkując na przykład żelki o smaku spleśniałego sera; nie wspominając przez litość o tych o smaku psiego żarcia, zepsutego jajka, czy... wymiocin. Naprawdę, ludzie produkują coś takiego. Straszne, prawda? Strach pomyśleć, że tacy psychopaci mogą stać obok nas w autobusie i uśmiechać się uprzejmie.

Pomijając jednak patologiczne przypadki - z tak zwanych „normalnych” smaków, zdecydowanie najgorszym jest sławna lukrecja. Już sam kolor nie zachęca do spożycia, chyba, że ktoś jest emo i lubi smolistą czerń, bo czerń jest straszna i smutna i doskonale oddaje mroczną otchłań rozpaczy, w jaką wpada przeciętny nastolatek, gdy dostanie od rodziców smartfona w niewłaściwym kolorze, albo wyskoczy mu pryszcz.

Ale wróćmy do lukrecji - większość ludzkości (poza Holendrami, ale ich ciągle zalewa morze, więc mają słaby ogląd na sytuację), nie cierpi tego „przysmaku”, porównując jego smak do skrzyżowania syropu na kaszel i maści na coś obrzydliwego, co rośnie na pięcie. Swoją drogą, ciekawe, skąd ludzie wiedzą, jak taka maść smakuje, ale może lepiej nie zagłębiać się zbytnio w ten temat. Generalnie, lukrecja ma smak... specyficzny. I pomyśleć, że ta substancja otrzymywana jest z korzonków małej, polnej roślinki o fioletowych kwiatuszkach, zupełnie sympatycznej skądinąd. Co prawda, lukrecja naprawdę ma właściwości lecznicze, znane już od starożytności, ale to tylko dowodzi, że nie może być smaczna – jak bowiem powszechnie wiadomo, wszystko, co jest naprawdę lecznicze, musi być obrzydliwe. Spirytus na przykład ;) ciekawe, czy ktoś wymyślił już żelki o takim smaku. Może Rosjanie?

Kuri - logo

Najciekawsze smaki żelków

Ludzkość wpada niekiedy na naprawdę dziwne pomysły; jednym z takich odkrywczych...

Największa hurtownia...

Pomimo faktu, że przeciętny Europejczyk występuje w innej kategorii wagowej, niż...

redakcja@fabrykamarzen.com.pl

Zobacz także